Jak Cię widzą... To powiedzenie powstało jeszcze przed wynalezieniem fotografii.
Od tego czasu rola obrazu tylko wzrosła. Przyglądając się bliżej,
ze zdumieniem można stwierdzić, że ten stosunkowo niedrogi element
wszystkich kosztów decyduje o wrażeniu. Czyli o tym ...jak Cię piszą.
You need to upgrade your Flash Player



Jakie jest moje miasto? A może, raczej, jakie powinno być? Odpowiadam chyba na to drugie pytanie pokazując Wrocław jakim chciałbym go widzieć... Prezentowane zdjęcia to niewielki fragment posiadanej kolekcji.
    cztery pory Rynku



Wrocław - Moje Miasto. Ale także Twoje i jego i jeszcze jej. Czyli Nasze Miasto. Miasto w którym można się zakochać od pierwszego wejrzenia. A jeśli już o uczuciach mowa - to trzeba powiedzieć o wrocławskim rynku - bo tutaj serce miasta bije. Zazdroszczą nam tego miejsca inne miasta, inne nacje. Tutaj, jak w olbrzymiej soczewce skupiają się piękno, aktywność, sympatie, interesy. Co krok barwne wrażenia. Co krok ludzie, co krok artyści. Można tutaj przyjść o każdej porze i chłonąć. I stało się to już normą - jeśli nie masz pomysłu na spędzenie czasu - wybierz się na rynek. Na pewno się nie zawiedziesz. Ukazanie tego fenomenu stało się celem mojej fotograficznej opowieści. Przypatrując się, podglądając cały ten ruch ze zdumieniem stwierdziłem liczne prawidłowości, ścieżki wydeptywane przez konkretne grupy. Powtarzalne, stałe czyli cykliczne zachowania. Łatwo sprawdzić, że rynek żyje w określonych rytmach na podobieństwo czterech pór roku. Cykl rynku jest jednak szybszy ponieważ podlega nie rocznym a dziennym wahaniom.

Wyróżniłem cztery zasadnicze tempa w jakim żyje rynek: largo (b wolne), andante (umiarkowane), allegro (szybkie), presto (b. szybkie). Tempa te zasadniczo pokrywają się z porami aktywności ludzi ale częstokroć splatają się ze sobą płynnie przechodząc od jednego do drugiego. Bywa, że jedna część rynku "gra" w innym tempie jak inne. Są dwie zasadnicze składowe opisywanego zjawiska: miejsce i ludzie. Nie ulega wątpliwości, że bez pięknych kamieniczek, surowego bruku, urokliwych uliczek a nade wszystko wspaniałego ratusza nie moglibyśmy mówić o wpisanej w to miejsce aktywności ludzi. Uznałem, że nieożywiona składowa "żyje" w dwóch rytmach: b wolnym - nocnym oraz dość wolnym dziennym, gdy słońce, częstokroć zasadniczo, zmienia wyraz wielu elementów architektonicznych.

W albumie znalazł się obszar funkcjonalnie i architektonicznie związany z rynkiem. W praktyce oznacza to: ul. Świdnicką (deptak), pl. Solny, Jatki oraz najbliższe uliczki. Moja opowieść nie jest przewodnikiem po zabytkach rynku - jakkolwiek znalazły się w niej wszystkie najważniejsze i najpiękniejsze budowle. Starałem się wychwycić i pokazać charakterystyczne dla tego miejsca piękno i klimat, zjawiska i zachowania. Na końcu umieściłem szkic sytuacyjny. Można prześledzić ścieżki fotografa - łowcy kadrów z wrocławskiego rynku.











©2005  Wiesław Jurewicz,   created by: A. Więckowska,  K. Wronikowski