
|
|

Jak Cię widzą... To powiedzenie powstało jeszcze przed wynalezieniem fotografii.
Od tego czasu rola obrazu tylko wzrosła. Przyglądając się bliżej,
ze zdumieniem można stwierdzić, że ten stosunkowo niedrogi element
wszystkich kosztów decyduje o wrażeniu. Czyli o tym ...jak Cię piszą.
|
You need to upgrade your Flash Player
Pieniądze
|
Najłatwiej porównuje się tutaj cyferki. I jeśli ktoś szuka tej najmniejszej to bardzo proszę aby się
ze mną nie kontaktował. Ale w praktyce ta najmniejsza nie oznacza, że jest naprawdę najniższa.
Przykład? Jedna z moich klientek zamówiła sesję w hotelu. Kosztowała jedyne 400 zł.
Po dniu pracy fotografa i personelu powstało w opinii klientki jedno nadające się do promocji zdjęcie.
Moja sesja była parę razy droższa. Tyle, że w jej wyniku zakwalifikowano kilkanaście prac do druku.
Per saldo zdjęcie wyszło trzy razy taniej i do tego przy kilkanaście razy mniejszym zaangażowaniu
personelu!
Ale tak naprawdę rachunek należy prowadzić inaczej. Koszt fotografii to kilka procent sumy wydanej
na jej rozpowszechnienie (druk, media). A w wielu sytuacjach decyduje o efekcie całości.
Moim zdaniem warto jest na nią wydać nawet i 30% sumy kosztów, jeśli wzrośnie jej zauważalność.
Mierzenie obiektywne takich zagadnień jest trudne ale możliwe.
Jako przykład podam kreację fotograficzną wykonaną dla Polaru - tzw. "czarną linię".
Ponieważ w rachubę wchodziły olbrzymie pieniądze (kampania to około 5 mln zł)
klient zlecił przebadanie kreacji niezależnej instytucji badawczej (Imas International).
Raport pokazał, że jakkolwiek 5% ludzie nie akceptowało czarnego przekazu to jednak sumarycznie
jego zapamiętywalność była 2x większa od jednocześnie badanych przekazów konkurencji.
Ile była wobec tego warta ta koncepcja fotograficzna? Wychodzi, że 5 mln zł!
To przykład ekstremalny ale dobrze pokazuje mechanizmy. Fotografia to w wielu sytuacjach podstawowy
składnik przekazu. Warto poświęcić mu więcej uwagi a na koszty patrzeć całościowo.
|
|

|